Menu

Nur für Deutsche po wrocławsku

Z Magdą Groń, dziennikarką serwisu Wdolnymslasku.pl, rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz

Twoja niemiecka „przygoda” robi wrażenie. Możesz ją opowiedzieć naszym Czytelnikom? Zacznijmy od tego, że jesteś na Starym Mieście we Wrocławiu w kawiarni…

I nic się szczególnego nie dzieje. Siedzę w towarzystwie laptopa, konsumuję szarlotkę i popijam ją obrzydliwą kawą z pianką z soi modyfikowanej genetycznie. Jestem gdzieś w połowie ciasta, gdy tymczasem do mojego ukrytego w kącie dwuosobowego stolika podchodzi kelner i pyta: „Przepraszam, długo pani jeszcze zejdzie?”. Rozglądam się. W drzwiach kawiarni stoi 15-osobowa grupa, wiek: 65 plus. Odpowiadam kelnerowi lekko zdezorientowana: „Siedzę tu od 10 minut. Jest południe. Już zamykacie?”. „Eee, bo przyszli Niemcy, a jest za mało miejsca” – odpowiada kelner…

To trochę jak w Generalnej Guberni, gdzie restauracje dawały pierwszeństwo tzw. rasie panów przed Polakami. Może ci Niemcy byli tu już kiedyś… np. jakieś 75 lat temu? No, ale co dalej?
Co dalej? Rozglądam się, ale nie widzę wokół siebie tabliczki z napisem „
Nur für Deutsche”. Chwilę się waham i nie wiem, co odpowiedzieć. Ostatecznie stwierdzam: „Jak skończę, to wyjdę”.Kelner podchodzi do Niemców, najwyraźniej tłumacząc, że w kawiarni jest za mało miejsca, bo siedząca naprzeciwko mnie para też chyba nie zamierzała ustąpić.Podchodzi do mnie jeden z Niemców (około 75 lat) i mówi po niemiecku: „Czy pani nie rozumie, że jest nas dużo?”.„W Polsce mówimy po polsku, więc jeżeli coś pan chce, to proszę mówić do mnie w moim języku” – odpowiadam oczywiście po polsku.Na to Niemiec na całe gardło do swoich znajomych: „Czy ktoś rozumie, co ta bezczelna polska kurwa do mnie mówi? Oni nigdy się nie nauczą”. Na to odpowiedziałam Niemcowi płynną niemczyzną: Czy byłby pan uprzejmy zabrać swoją starą esesmańską dupę z mojego kraju? Bo bezczelne niemieckie kurwy chyba nigdy się nie nauczą, że nie są u siebie”. Normalnie, jak nigdy, nie wytrzymałam i w jednej chwili wyszła ze mnie cała złość. Finał był taki, że Niemcy wyszli urażeni… Takiego języka nigdy nie używałam, jednak tu był chyba à propos…

- I okazuje się, że warto się uczyć obcych języków, nawet tych nie najładniejszych.
Generalnie dobrze znam język naszego zachodniego sąsiada, ponieważ mój dziadek zwykle żartował, że mam się uczyć niemieckiego, bo język wrogów trzeba znać i nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda. No i się przydał… Taka anegdotka z mojego życia, ale prawdziwa, a w żartach dziadka jednak było coś proroczego…

- Jaki z tego morał?
Morał nie dotyczy tego, co powiedziałam czy zrobiłam. To mało istotne, ale konieczne do opisania, żeby pokazać pewien obrzydliwy mechanizm. Bo co to jest!? Niemcy wchodzą, to Polaków się wyprasza?…


Tekst ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika "Polska Niepodległa". 

Ostatnio zmienianyniedziela, 08 luty 2015 18:30

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa