Menu

Tokarczuk oskarża Polaków o mordy na Żydach. Świadome kłamstwo czy nieuctwo michnikowskiej laureatki?

fot. youtube fot. youtube

Twórczości pani Tokarczuk oceniać pod względem literackim nie mam zamiaru. Nie można jednak nie odnieść się do steku bzdur – jeśli jest to uwarunkowane jej niewiedzą, lub kłamstw – jeśli wynika ze złej woli, które na tę okoliczność laureatka NIKE głosi.

Pani Tokarczuk zarzuca Polakom publicznie „straszne rzeczy”, które jej zdaniem robiliśmy „jako kolonizatorzy”. Nie wdając się w bezsensowną dyskusję, podpowiem pani Tokarczuk jedynie kilka nazwisk Żydów, którzy po 1945 r. w zniewolonej przez sowiecką dzicz Polsce, mordowali największych jej Bohaterów. Ludzi, którzy bez skrupułów, mając świadomość ile polskich rodzin zapłaciło życiem za pomoc ich współbraciom, wydawali wyroki śmierci na niewinnych, torturowali, zabijali. Nierzadko byli to ci sami, którzy dzięki polskim kapłanom dostawali akty chrztu, w polskich klasztorach chronili się przed śmiercią w niemieckich obozach zagłady. Ślady swych zbrodni zacierali tak skutecznie, że do dziś szukamy swoich Bohaterów.

Im też nie podobała się nasza historia i mieli nadzieję stworzyć ją od nowa. Mieli prawie pewność, że to ich wersję świat zapamięta na zawsze.

Oto kilka powszechnie znanych żydowskich zbrodniarzy stalinowskich: Helena Wolińska-Brus, pierwotnie Felicja (Fajga Mindla) Danielak, ps. Lena; Julia Brystiger z domu Prajs, ps. Luna, Krwawa Luna; Jakub Berman, płk. Józef Jurkowski (Jungban lub Jungman; Salomon Morel   – komendant obozu koncentracyjnego w Świętochłowicach i Jaworznie; Józef Różański (Jacek Różański) pierwotnie Józef Goldberg; Adam Teofil Humer, właściwie Adam Umer.

Wszystkich wymienić nie sposób, miejsca zbyt dużo by trzeba, ale co bardziej dociekliwi znajdą w archiwach IPN-u.

Wiem, że trudno wymagać od kogoś, kto w antypolonizmie znalazł sobie łatwy sposób na kasę i zaszczyty, choćby odrobiny przyzwoitości.Wypowiedzi Olgi Tokarczuk są jednoznacznym świadectwem, że takie pojęcie jest pisarce obce. Czy może się mylę i doczekamy się powieści o zbrodniach wymienionych wyżej z imienia i nazwiska, nie wymyślonych antysemitach „pogromów” z Kielc czy Jedwabnego, zakłamanych równie mocno, jak uzasadnienia wyroków na Ince czy rtm. Pileckim.

Tak pani Tokarczuk, prawda jest bolesna, jednak ani ryzyko więzienia w czasach stalinowskich, ani współcześnie - szantaż oskarżeniami o „antysemityzm” jej nie ukryją. Yad Vshem też ją zna. Czas by się z tym uporać. Powoli i ten geszeft przestanie się opłacać.

---------------

Ostatnio zmienianyniedziela, 11 październik 2015 21:17

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa