Menu

Szukajmy polskości w głębi historii

Nieustannie próbujemy na nowo definiować pojęcie narodu. Kiedy możemy powiedzieć, że jakaś wspólnota jest narodem? Nie staje się narodem, tylko jest już narodem. Czy wtedy, kiedy posiada własne państwo, granice, wojsko, rząd i parlament?

Czy wystarczą wspólne przekonania? Taka sama świadomość? Albo religia lub język? Otóż nie. Mogę mieć takie same przekonania, jakie ma Francuz, Niemiec, Rosjanin czy Egipcjanin, ale nie stanowię z nimi narodu. Mogę wierzyć w tego samego Boga, co Belg, Grek czy Hindus, ale nie jesteśmy narodem. Nie stanowię też narodu z Gruzinem czy Hiszpanem, którzy posiadają taką samą świadomość, np. istnienia, piękna czy norm moralnych. Nie uczynię także narodu wraz z Finem, Włochem i Czeczenem, jeśli nawet zamieszkamy w tych samych granicach. Wprawdzie może zaistnieć wieloetniczna społeczność, która stworzy państwo, ale to państwo dość szybko się rozleci bądź nieustannie będzie targane wewnętrznymi sprzecznościami, konwulsjami, konfliktami i problemami. Jest tylko jedno kryterium narodu. To historia. Naród bez historii nie istnieje. A jeśli próbuje istnieć, to zmaga się sam ze sobą i pada w konwulsjach. Dopiero historia czyni nas wspólnotą narodową, która wyrosła na tych samych lub podobnych wartościach. Ja wiem, że socjologowie, psychologowie, filozofowie zaraz na mnie naskoczą, że uzurpuję sobie prawo do jednoznacznego definiowania pojęcia narodu. Wiem, że istnieje wiele definicji. Ale dla mnie ważne jest to, co stanowi istotę narodu. To właśnie historia, w której przez wieki wykuwała się wspólna kultura, język, religia, tradycja i obyczaje, ceremonie, rytuały i formy materialne. Naturalnie, historia ma swoje kręte ścieżki i do ukształtowanego już narodu przenikają etniczne odmienności, ale one wchodzą w już istniejącą strukturę i ją wzbogacają, jednak zasadniczo nie zmieniają, nieraz ubarwiają, dynamizują i odmładzają.

W każdym razie wchodzą w rdzeń już istniejącej historii. Myślę, że to bardzo ważne, by podkreślać wagę i rolę historii jako lepiszcza narodu, spoiwa czasu. Szczególnie teraz, kiedy narzuca się nam, Polakom, ograniczanie własnej tradycji, kiedy z podręczników szkolnych giną lektury odwołujące się do naszej przeszłości, choćby dzieła Sienkiewicza czy Mickiewicza. Bo to, co pozwala się nam rozumieć, to wspólne doświadczenie kulturowe, a więc wspólne przeżywanie naszych dziejów. Szkoła powinna być tym fundamentem, na którym opiera się gmach narodu. To te same lektury, ta sama muzyka, te same obrazy świata i ta sama tożsamość estetyczna, moralna, społeczna, religijna. I szacunek dla wspólnoty, którą tworzyły pokolenia.

Naród traci swoje podłoże identyfikacyjne, kiedy zaburzona zostaje wspomniana hierarchia wartości.Wyjmując z dziejowego skarbca np. kulturę czy religię i manipulując nimi, sugerując, że możemy się bez nich obejść albo nadać im nowe współczesne znaczenie, w gruncie rzeczy kładziemy minę pod historię, świadomie zmierzając do zdekomponowania ustalonego porządku, by go zniszczyć.

Bardzo mnie irytują i, prawdę mówiąc, gniewają ogłupiające głosy, idące ze strony lewackich mediów, które nawołują, by na przykład Kościół stał się nowoczesny albo religia zyskała na atrakcyjności. To świadoma gra z naszą wyobraźnią, by ją upokorzyć i zmusić do przebudowania stosunku do tradycji, jakby tradycję dało się ulepszyć, zmienić, zmodyfikować lub przeobrazić. To świadome i celowe działanie, by w nas wzbudzić gorzkie poczucie przynależności do świata starego, nienowoczesnego i niepostępowego, jakby historia mogła być nowoczesna i postępowa. I nie wynika to z głupoty piewców takich poglądów, tylko z ideologicznych założeń, które mają na celu zdegradowanie naszego porządku moralnego, estetycznego i społecznego.

Dlatego brońmy pazurami i zębami naszej tradycji i historii, bo to pierwszy cel naszych wrogów. Jeśli im pozwolimy zdegradować historię w szkole, co się obecnie czyni, i poddamy się obłędnej filozofii wyniszczania wszystkiego, co polskie, pożegnamy się i z polskim państwem, bo takie państwo, które zostanie bez własnej historii, a więc i bez własnej kultury, która jest w historii zanurzona, takie państwo przestanie istnieć albo pozostanie tylko atrapą lub, jak powiada klasyk, państwem teoretycznym.

www.srokowski.art.pl

---------------------------

 

Ostatnio zmienianyśroda, 09 wrzesień 2015 20:49

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa