Menu

Gloryfikacja UPA i banderyzm na Ukrainie to poważny problem!

          Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że sytuacja na Ukrainie jest obecnie bardzo złożona. Od pierwszych wydarzeń na kijowskim Majdanie docierały do nas różne informacje, spośród których Fundację najmocniej zaniepokoiły doniesienia o podłożu ideologicznym

              Ukraińska rewolucja stała się przyczyną popularyzacji postaw neobanderowskich, a co za tym idzie – niestety także antypolskich. Gloryfikowanie UPA jest domeną nie tylko środowisk społecznych o mniejszym znaczeniu politycznym, ale i głównych polityków ukraińskich, z prezydentem Petrem Poroszenko na czele. Fakt, iż odnoszą się oni w głównej mierze do tradycji walk niepodległościowych, a nie zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów, jest w tej sytuacji całkowicie niewystarczającym usprawiedliwieniem. Na tej samej zasadzie Niemiec mógłby chwalić Hitlera w związku ze wzrostem potęgi państwa w okresie jego rządów, abstrahując całkowicie od prowadzonej przez niego polityki zbrodni. My, Polacy, mając na względzie pamięć o ofiarach pomordowanych na Kresach Wschodnich podczas II wojny światowej, powinniśmy ze szczególną czujnością obserwować wszelkie odwołania Ukraińców do tradycji UPA.

            Oczywiście, sposób odnoszenia się i hołdowania Ukraińskiej Powstańczej Armii jest stopniowalny. Możemy wyróżnić jego najskrajniejsze formy – taką prezentuje np. Jurij Szuchewycz, syn komendanta UPA Romana Szuchewycza, który wprost mówi o potrzebie odzyskania od Polski ziem rzekomo utraconych przez Ukrainę, jak choćby Łemkowszyczny i Nadsania.  Prezydent Poroszenko „ogranicza się” do parlamentarnych przemówień, w których nieraz sławił „bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii”. To z jego ust padły słowa: „Wojownicy UPA to przykład bohaterstwa oraz przykład stosunku do Ukrainy. Takie jest moje zdanie”. Podpisał on także szeroko komentowaną ustawę o uznaniu OUN i UPA za bojowników o wolność Ukrainy. Tego typu poczynania należy traktować bardzo krytycznie, bo z polskiego punktu widzenia nie jest ważne, czy ci ludzie walczyli z komunistami, skoro odpowiadają jednocześnie za śmierć blisko 200 tysięcy naszych rodaków, w przeważającej większości ludności cywilnej. Bestialski sposób, w jaki dokonywano tych mordów, trudno jest nam nawet sobie wyobrazić. Ofiarą padały kobiety w ciąży i dzieci, a bezwzględność „bojowników o wolność” przypomina wyłącznie zachowanie dzikich zwierząt. To, że Ukraińcy mają trudności ze znalezieniem sobie historycznym bohaterów to nie nasz problem, problem zaczyna się wtedy, gdy mordercy są gloryfikowani i stawiani na piedestale. A są.

            Niedawno w Liceum Techniczno – Fizycznym w Stanisławowie (Iwano-Frankowsk) władze placówki postanowiły zorganizować dla uczniów występy mające na celu uczczenie Bandery oraz UPA. Na zamieszczonym w Internecie nagraniu widzimy, jak śpiewają i klaszczą młodzi ludzie ubrani w znane nam, czerwono – czarne barwy. Mają na sobie przepaski z napisem „Ja, banderowiec” albo „Ja, banderówka”. Na stronie placówki podano, że „głównym zadaniem pracy wychowawczej w liceum jest formowanie obywatela, patrioty współczesnego państwa ukraińskiego, wszechstronnie rozwiniętej, narodowo i religijnie świadomej osobowości.” Na takich przykładach wyraźnie widzimy, w jakim duchu odbywa się kształcenie ukraińskiej młodzieży.

         W połowie maja na lubelskim UMCS odbyło się spotkanie z Wasylem Pawlukiem, ukraińskim konsulem. Towarzyszył mu protest zorganizowany przez polskich studentów, którzy słusznie wskazywali, że Pawluk przez wiele lat działał w neobanderowskiej Swobodzie. Jako sekretarz Rady Miejskiej Lwowa uczestniczył w posiedzeniu, którego uchwałą uznano, że „Bandera i Szuchewycz byli, są i będą narodowymi Bohaterami Ukrainy". Już sam fakt, iż człowiek ten pełni funkcję konsula na terenie Polski jest bardzo kontrowersyjny, nie ma więc co się dziwić, że gdy jest zapraszany na teren publicznej uczelni, nasi studenci reagują protestem. W oświadczeniu organizatorów sprzeciwu czytamy m.in.: „W polskiej przestrzeni publicznej, a tym samym na uczelni wyższej nie będziemy tolerować antypolskich i banderowskich poglądów, które godzą w naszą historię, nie mniej niż poglądy nazistowskie czy komunistyczne. Niestety brak polskiej polityki historycznej zezwala na szydzenie z naszej tożsamości narodowej i krwi 200 tys. Polaków przelanej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. My młodzi Polacy, studenci, sprzeciwiamy się temu z całą stanowczością!”

            Niektórzy starają się usprawiedliwiać postawę ukraińskich władz, które niby to odwołują się wyłącznie do walki niepodległościowej, a nie do działalności zbrodniczej. W takim wypadku należy się wyjaśnienie, dlaczego przedstawiciele Ambasady Ukrainy w RP nie przyjęli zaproszenia na obchody upamiętniające sprawiedliwych z Wołynia, czyli mieszkańców Kresów pomagających Polakom ukrywać się przez bandami UPA. Zwłaszcza, że chodzi o wspomnienie Ukraińców, którzy wykazali się szlachetną postawą w okresie, gdy ich rodacy zamienili się w pałające nienawiścią do Polaków bestie. Jak pisał Krzysztof Kopciński, organizator uroczystości: „Wśród Ukraińców znaleźli się ludzie, którzy potrafili zachować człowieczeństwo, narażając własne życie. Dzisiejszą uroczystością pragniemy oddać hołd pomordowanym i zaapelować do współczesnych władz Ukrainy o zaprzestanie haniebnego procederu heroizacji ukraińskich zbrodniarzy wojennych”. Najwidoczniej ci, którzy Polakom pomagali nie zasługują na szacunek, a ci, którzy Polaków mordowali – zdecydowanie tak! Przy zastosowanie podobnej percepcji historycznej trudno jest o dialog na tej płaszczyźnie. Tyle tylko, że ze strony naszych władz daje się wyczuć bulwersującą pobłażliwość dla tych gestów, natomiast Ukraińcy konsekwentnie realizują swoją politykę historyczną. I nawet jeśli nazywanie polityków rządzących w Kijowie banderowcami jest nadużyciem, to liczne przejawy gloryfikacji UPA stanowią działanie, które musi spotkać się z jednoznaczną krytyką! Polacy – w imię prawdy oraz pamięci ofiar ludobójstwa – nie mogą pozwolić na swobodne funkcjonowanie takiego przekazu. Każdy przypadek heroizacji zbrodniarzy powinien się spotkać z natychmiastową odpowiedzią z naszej strony!

            Zachęcamy do wspierania Fundacji „W Imię Prawdy”, która monitoruje, upublicznia i zwalcza przejawy antypolonizmu – te, które napływają zza wschodniej granicy Polski, ale również narracje mówiące o tzw. „polskich obozach koncentracyjnych” czy inne akty dyskryminacji Polaków na świecie. Naszym obowiązkiem jest czynnie działać tam, gdzie brak jest wystarczającej reakcji ze strony władz państwowych. Prosimy o wsparcie!

---------------

 

 

 
Ostatnio zmienianypiątek, 26 czerwiec 2015 19:53

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa