Menu

Miasta utracona: Skole – raj myśliwych

Skole – kto dziś w Polsce pamięta tę nazwę, komu ona coś mówi? Tymczasem to miasto było mekką myśliwych z całej Europy, istniał w nim bajeczny pałac, a swój rozwój Skole zawdzięczało burmistrzowi, który sprawował swą funkcję społecznie – bez żadnego wynagrodzenia.

„Istnieje zmitologizowane przekonanie, że w okresie międzywojennym najatrakcyjniejsze i najbardziej elitarne polowania organizowano w Białowieży i otaczającej ją Puszczy Białowieskiej” – pisze prof. Stanisław Sławomir Nicieja w drugim tomie swojej pracy „Kresowa Atlantyda. Dzieje i mitologia miast kresowych”. Nic bardziej mylnego – prawdziwą mekką myśliwych z całej Europy było miasteczko Skole w Bieszczadach Wschodnich, w powiecie stryjskim, województwie lwowskim. Prawa miejskie nadano Skolemu w roku 1397. Już w XIII wieku prowadził przezeń szlak handlowy z Halicza na Węgry.

Gwiazda Skolego rozbłysła na początku XX wieku za sprawą rodziny Groedlów – osiadłych wcześniej w węgierskim Siedmiogrodzie przedsiębiorców, specjalizujących się w produkcji wyrobów z drewna oraz mebli. Nazywano ich „królami węgierskiego drewna”, zaś w 1903 roku cesarz Franciszek Józef postanowił tej rodzinie żydowskiego pochodzenia, wżenionej już w węgierską arystokrację, nadać tytuł baronów. Wówczas Groedlowie wraz ze swoim wspólnikiem Wilhelmem Adamem Schmidtem zdecydowali się przenieść swój interes do ówczesnej Galicji. Zakupili w tym celu w okolicach Skolego majątek liczący około 32 tysiące hektarów ziemi, z czego połowę stanowiły lasy. Zbudowali tam wielkie przedsiębiorstwo działające pod nazwą Firma Braci Groedel. „Na dopływach rzek Opór i Orawa wzniesiono dziesięć śluz do spiętrzania wody, co umożliwiło spławianie kloców, głównie bukowych, z gór w doliny” – relacjonuje profesor Nicieja. Groedlowie dysponowali nawet własną flotą transportową. Ich statki z drewnem docierały aż do Odessy, a po nasyceniu rynku wschodniego także do Triestu i Rijeki nad Adriatykiem, a stamtąd do Anglii, Niemiec oraz Francji. Ich statki wpływały nawet do londyńskiego portu na Tamizie.

Na przedmieściach samego Skolego, w Demni, powstał cały kompleks tartaków i zmechanizowanych wytwórni wyrobów drewnianych. W głównej hali cięcia drewna umieszczono wielki napis: „Ludzie – myśleć, maszyny – harować”. Dla robotników Groedlowie wybudowali budynki mieszkalne z zapleczem socjalnym. Dla swoich urzędników – okazały dom. Dla siebie natomiast – wspaniały pałac w stylu francuskim z angielskim parkiem. Na dziedzińcu stała tak wielka alabastrowa fontanna, że objeżdżano ja powozem. Baron Ryszard Groedel był zapalonym myśliwym. Korzystając z tego, że ponad połowę majątku jego rodziny stanowiły lasy – zapraszał na polowania do Skolego myśliwych z całej Europy, w tym przedstawicieli największych rodów arystokratycznych. Opisuje prof. Stanisław Nicieja niezwykłe zalety Skolego: „Podchodzenie zwierzyny nawet przez starszych myśliwych ułatwiał system ścieżek, niekiedy wykutych w skałach. Między poszczególnymi stanowiskami łowieckim i ambonami myśliwskimi była łączność telefoniczna. Firma Braci Groedlów posiadała własną 36-osobową orkiestrę, która prezentowała swój bogaty repertuar przy okazji polowań oraz podczas różnych uroczystości i świąt.” Kres i zagładę bajecznego majątku Groedlów przyniosła II wojna światowa. Ryszard Groedel został przez Niemców aresztowany, skatowany i osadzony w obozie koncentracyjnym – w ten sposób ukarano go za „pohańbienie rasy niemieckiej”. Był bowiem obywatelem polskim pochodzenia żydowskiego, który ożenił się z Niemką. Zaś cały majątek i tartaki rozkradli, zdewastowali, zniszczyli oraz zmarnowali Sowieci. Do dziś zachowały się tylko ruiny pałacu.

Za czasów II Rzeczpospolitej, niemal przez cały okres międzywojenny, burmistrzem Skolego był Karol Dudra (1871-1950). Wydaje się on charakterystyczną dla Kresów postacią „wielokulturowca”, dla którego Polska stała się ojczyzną z wyboru i miłości. Z pochodzenia był bowiem Węgrem urodzonym w Turiarematte. Do Skolego przyjechał jako dziecko z rodzicami, którzy wkrótce zmarli. Jako sierota znalazł w Skolem opiekunów – austriacką rodzinę Wagnerów, przybyłą do Skola z Grazu i prowadzącą tam sklep z wyrobami kolonialnymi. Karol Dudra ukończył we Lwowie Szkołę Handlową, a kiedy Wagner osiągnął wiek emerytalny – zaczął prowadzić jego sklep. Karol Dudra interes rozwinął jeszcze bardziej. Stał się nie tylko kupcem, ale również hurtownikiem. Jak pisze profesor Nicieja sklep Dudry „jako jedyny w całej okolicy oferował przywożone z hurtowni Budapesztu, Wiednia i Jugosławii delikatesy: migdały, rodzynki, daktyle, cynamon i różnosmakowe papryki oraz wszelkiego rodzaju ingrediencje”. Prowadził też wypożyczalnię nart dla turystów, sprzedawał rowery (sam był zapalonym cyklistą). Kiedy Polska odzyskała niepodległość – mieszkańcy Skolego wybrali Dudrę burmistrzem. Funkcję tę sprawował niemal przez cały okres międzywojenny – długie 17 lat. W magistracie nie pobierał za swoją pracę żadnego wynagrodzenia – dochód przynosiły mu posiadane sklepy oraz wille, w których wynajmował pokoje turystom. Pisze profesor Stanisław S. Nicieja: „Jako burmistrz Dudra działał z rozmachem. Dbał o estetykę miasteczka. Tworzył wokół letniska dobrą markę, która miała ściągać turystów. Jego dziełem były utwardzone ulice, porządne chodniki, park miejski, ścieżki spacerowe do lasu, most nad rzeką Opór i plaża z pawilonem nad Oporem. (...) Jego główną zasługą było wybudowanie w Skolem elektrowni według projektu lwowskiego inż. Stanisława Szafnickiego. (...) Drugą ważną inwestycją burmistrza Dudry była nowoczesna szkoła, która do dziś jest jednym z największych budynków w Skolem.” Karol Dudra przeżył II wojnę. U schyłku życia znalazł pracę w Domu Wypoczynkowym koło Szklarskiej Poręby. Zmarł w 1950 roku w Bytomiu i spoczął na tamtejszym cmentarzu.

Skole posiada także swój harcerski oraz literacki epizod. To tutaj w 1911 roku Andrzej Małkowski zorganizował pierwszy w dziejach harcerstwa polskiego obóz. Było także Skole miastem dwóch poetek. Przy wjeździe do Skolego na stromym urwisku wznieśli duży drewniany dom młodzi małżonkowie i lwowscy artyści zarazem: Karol i Wanda Młodniccy. Karol był malarzem, Wanda z domu Monné – rzeźbiarką (wcześniej narzeczoną i muzą Artura Grottgera – ich miłość przerwała śmierć artysty). Dom nazwano „Storożka”, a Młodniccy wybudowali tę letnią siedzibę z myślą o swojej córce – Maryli. Chorowita w dzieciństwie i zagrożona gruźlicą Maryla wyszła po latach za mąż za bogatego przemysłowca i zarazem inżyniera-wynalazcę Wacława Wolskiego. Do historii polskiej literatury weszła jako poetka Maryla Wolska. To w „Storożce” w Skolem przyszła na świat córka Maryli Wolskiej – Beata Obertyńśka, również poetka, w czasie II wojny światowej więziona w sowieckich łagrach, z których przeżycia opisała we wstrząsającym pamiętniku „W domu niewoli”.

Skole było kiedyś mekką myśliwych, miastem nowoczesnego przemysłu drzewnego, bajecznego pałacu, a także znaną w całej Polsce miejscowością wypoczynkową i turystyczną. Dziś jest jednym z 200 polskich miast utraconych na Ziemiach Wschodnich. Istnieje w nim rzymskokatolicka parafia pod wezwaniem Siedmiu Boleści Matki Bożej. Parafia prowadzi Dom Rekolekcyjny, do którego współcześnie przyjeżdżają także grupy z Polski, w tym młodzież. Ciekawe, czy uczestnicy tych eskapad mają świadomość, że w tym właśnie mieście odbył się pierwszy w historii obóz polskich harcerzy?

Źródło: Stanisław Sławomir Nicieja – „Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych. Tom II”, Wydawnictwo MS, Opole 2013.

--------------

Ostatnio zmienianyniedziela, 17 styczeń 2016 20:46

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa