Menu

Oczami przedwojennych Polaków: Żydzi i kwestia żydowska.

Marszałek Józef Piłsudski przyjmujący delegację żydowską - wikipedia.org Marszałek Józef Piłsudski przyjmujący delegację żydowską - wikipedia.org

Wiele zarzutów, jakie padało wobec polskich Żydów – szczególnie w okresie XX-lecia międzywojennego, dotyczyło skali ich kolaboracji z sowietami podczas wojny polsko-bolszewickiej. Trudno tu o jakiekolwiek wyliczenia, które mogłyby dać jasną odpowiedź, czy faktycznie przedstawiciele mniejszości żydowskiej (szczególnie z Kresów) masowo przechodzili na stronę wroga.

Faktem jest natomiast, że wielu Żydów walczyło ramię w ramię z Polakami przeciwko bolszewikom, lecz zarazem znaczna ich część wykazywała wrogi stosunek do państwa polskiego, które znalazło się wtedy w bardzo trudnej sytuacji. Nie brak informacji i komunikatów ze źródeł różnej proweniencji, odnoszących się do zachowania i postawy właśnie tej drugiej grupy ludności żydowskiej. I tak na przykład, w Komunikatach Naczelnego Dowództwa czytamy m.in.:
„Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko-białoruski: Wczorajsze walki o Lidę były uporczywe. Nieprzyjaciel zgromadził wielkie siły, starannie przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty. Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela. Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy”.

Z dn. 19 sierpnia 1920 r:”W Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych żydów komunistów”.


24 sierpnia 1920 r.: „Front północny… Przy zdobyciu Łomży wzięto 2.000 jeńców, 9 dział, 22 karabiny maszynowe i bardzo duży materiał wojenny. Po zajęciu przez 1-szą dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym mieście jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”. (Ks. dr Stanisław Trzeciak, Talmud o gojach, a kwestia żydowska w Polsce, s.315).
Znany przedwojenny historyk, prof. Wacław Sobieski pisał natomiast w swoich „Dziejach Polski” (tom III, s.251): „Niezapomnianym będzie również stanowisko tych żydów, którzy witali armię Bronsztaina-Trockiego manifestacyjnie. W czasie cofania się Gen. Szeptycki trzykrotnie przysyłał do Naczelnego Dowództwa W.P. raporty o zdradzie oficerów żydów, zaś pod Radzyminem batalion wartowniczy, składający się z żydów, przeszedł na stronę bolszewików. [...] Pozatem z wyroku sądu doraźnego został rozstrzelany za szpiegostwo rabin płocki Chajm Szapira.” Na polu skali dezercji i niechęci do boju szczególnie złą sławą okrył się 106 pp., który – jak czytamy – „służył ulubionym punktem ataku dla Budionnego i dwukrotnie odegrał fatalną rolę bezpośredniej przyczyny przełamania naszego frontu (na Słuczy i Horyni)”. W innych raportach dotyczących 106 pp. nie brak informacji o „3 żołnierzach, żydach przyłapanych na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas (Polaków) i wspólnie przełamać front. Dwóch żydów z wyroku Sądu Doraźnego, zostało rozstrzelanych, trzeci ułaskawiony”. Skala wydarzeń stała się, asumptem do bezprecedensowego wydarzenia, jakim był rozkaz Gen. Sosnkowskiego z dn. 16.08.1920 r.:

 
„W związku z mnożącymi się ciągle wypadkami, świadczącymi o szkodliwej działalności elementu żydowskiego, zarządza M. S. Wojsk. co następuje: [...] w Warszawie, Modlinie,Jabłonnie i Zegrzu, żydów szeregowych,pozostawić w tych formacjach tylko 5% tego żywiołu […] D. O. Gen. Warszawa wyznaczy punkt zborny, dla tych wyeliminowanych żydów, tworząc z takowych po wydzieleniu rzemieślników, oddziały robotnicze. Oddziały te powinny być formowane na sposób kompanii robotniczych o maksymalnej sile 250 szeregowych na kompanię. Na każdą taką kompanię robotniczą wyznaczy:; D.O. Gen. Warszawa 1 oficera, 5 podoficerów, 10 szeregowych wyznań chrześcijańskich. Wszystkie oddziały szt. M. S. Wojsk., jak również i Departamenty usuną do 5% z podległych im (wprost M. S. Wojsk.) formacji, zakładów, instytucji itd. szeregowych żydów, oddając takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa, które ich wcieli do tworzących się robotniczych komp. Zaznacza się przy tym, że w samych biurach i kancelariach poszczególnych oddz. szt. i Departamentów, należy wszystkich żydów szeregowych usunąć. Zatrzymanie żydów w biurach lub innych instytucjach pod pretekstem, że takowi są niezbędni lub politycznie pewni, tym samym zakazuje się. Wyeliminowanie żydów i oddanie takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa winno być bezwarunkowo z dniem 12. VIII. 1920 r. skończone.”

 
Do obozu internowania w Jabłonnie w najcięższym momencie wojny trafiło blisko 17 tys. Żydów. Czy rozkaz Ministra Spraw Wojskowych gen. Sosnkowskiego miał podłoże stricte „antysemickie”, czy był po prostu wyrazem braku zaufania i kwestionowania lojalności Żydów, czy raczej posiadanej wiedzy o bieżących wypadkach? Czytając liczne raporty z tego okresu można pokusić się o stwierdzenie, że chodziło o to ostatnie. Potwierdza to w sposób pośredni przytaczany wcześniej prof. W. Sobieski, podkreślając, że „wśród zbiegłych do Śląska Górnego, a następnie wydanych Władzom Polskim, było: dezerterów 202, a w tym żydów 193, uchylających się od poboru wojskowego 411, a w tym żydów 398, działających na szkodę Państwa Polskiego 328, w tym żydów 325.” (Dzieje Polski tom II, s. 251 za Urzędowe cyfry w czasopismach warszawskich 5.X.1920).


Po zwycięskiej wojnie z 1920 r. pozostała duma i chwała polskich żołnierzy, ofiarnie walczących o niepodległość swojego ledwo odzyskanego po 123 latach zaborów państwa, lecz także i gorycz, że w jego granicach znajdują się liczne mniejszości, których stosunek do Polaków budził poważne wątpliwości. Szczególnie obawiano się stosunków z mniejszością żydowską – w oczach znacznej części polskiego społeczeństwa uchodziła ona za nieprzychylną państwu polskiemu. Próbowano więc wielu rozwiązań powyższejj kwestii. Na tym polu należy wspomnieć o poparciu, jakie Polacy wyrażali (nie tylko werbalnie) dla ruchu syjonistycznego. Po wielu latach, jakie minęły od tamtego okresu wiemy, że polscy wojskowi szkolili i uzbrajali członków prawicowego, żydowskiego ugrupowania „Bejtar” (inne nazwy: Betar, Brit Trumpeldor, Związek Trumpeldora), który odpowiedzialny był m.in. za zamachy w Palestynie. Ruch ten, którego członkowie nosili mundury i używali „pozdrowienia rzymskiego” (przez lewicowy Bund i komunistów jego członkowie nazywani byli „faszystami” i „hitlerowcami”), opowiadał się za osadnictwem Żydów w Palestynie. Utworzenie własnego żydowskiego państwa rokowało nadzieje rozwiązania i rozładowania konfliktów etnicznych wewnątrz państwa polskiego w sposób pokojowy. Polacy liczyli oczywiście na szeroko zakrojoną emigracje z naszego kraju. Co ciekawe, Bejtar współpracował w Polsce m.in. z RNR Falangą w rozbijaniu pochodów lewicowego Bundu, a we Włoszech – z faszystami (choćby przy organizacji wspólnych obozów szkoleniowych z faszystowską młodzieżówką – Balillą). W 1936 roku Światowa Komenda „Brith Trumpeldor” liczyła ponad 70 tysięcy członków, z czego aż 75% stanowili bejtarowcy z Polski. Stosunki Trumpeldorczyków z Polakami uległy pogorszeniu na skutek zaostrzającego się konfliktu ekonomicznego (bojkotów) i malejących z czasem szans na utworzenie własnego państwa w Palestynie. Warto natomiast podkreślić, iż większość polskiego społeczeństwa przychylnie odnosiła się do ich emigracyjnego programu i antykomunistycznych przekonań. Bejtarowcy nie wpasowywali się w stereotyp Żyda – ofiary, człowieka małego, strachliwego i ulegającego silniejszemu. Propagowali kult siły, niezależności i dumy.

W wyniku napaści na Polskę hitlerowskich Niemiec z zachodu i sowieckiej Rosji ze wschodu, członkowie polskiego Bejtaru znaleźli się w tragicznej sytuacji. Z jednej strony bolszewicy w pierwszej kolejności (obok polskich elit) eksterminowali „wrogów ludu” (do jakich zaliczali się wszelkiej maści antykomuniści), z drugiej zaś Niemcy, których stosunek do Żydów jest powszechnie znany. W kontekście relacji polsko-żydowskich warto pamiętać o Bejtarze – organizacji, która przez wiele lat była przemilczana i do dnia dzisiejszego pozostaje w cieniu „żydowskiej lewicy”.

-------------------

Ostatnio zmienianyniedziela, 03 styczeń 2016 19:43

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa