Menu

Desantowcy z Bytomia. Poznaj historię dzielnych ludzi walczących z Esbecją

fot: wikipedia.org fot: wikipedia.org

Do aresztu i obozu internowania trafili 17-latkowie. Późniejszy prezydent Bytomia Marek Kińczyk na maturę dowieziony został z aresztu, z dłońmi skutymi kajdankami. W przeddzień 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego warto przypomnieć historię młodzieżowej konspiracji w Bytomiu. Jak potoczyły się dalsze losy sądzonych wówczas i skazanych uczniów?

I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Smolenia to bodaj najbardziej znana szkoła w Bytomiu. Mówi się o niej „szkoła spod znaku Rodła”. Nawiązuje bowiem do tradycji pierwszego polskiego gimnazjum w Niemczech, które działało w Bytomiu w latach 1932-39. Do patriotycznych wartości zawsze odwoływano się w tej szkole. I nie były to tylko gołosłowne deklaracje. Na początku lutego 1982 roku, kiedy wznowiono naukę po przerwie spowodowanej wprowadzeniem stanu wojennego, grupa uczniów „Smolenia” powołała tajną organizację o nazwie Ruch Młodzieży Niepodległej. Należeli do niej także pojedynczy uczniowie innych szkół. W przyjętej deklaracji programowej postawili sobie m.in. następujące cele: „obronę praw wspólnoty narodowej, bronić kultury polskiej przed niewoleniem, upadkiem i sowietyzacją”.

Konspiracja trwała ledwie 20 dni. Esbecy rozbili grupę z dziecinną łatwością, do czego przyczyniła się niefrasobliwość samych członków Ruchu. Jednak, ci którzy mieli ukończone 17 lat – przesiedzieli w areszcie ponad 3 miesiące i zostali skazani na wyroki więzienia w zawieszeniu. Mieli sporo szczęścia – władza uznała, że z propagandowego punktu widzenia korzystniej jest przyjąć wersję o „nastolatkach zmanipulowanych przez antysocjalistyczne siły”. Sądzeni w tym samym procesie dorośli skazani zostali na wyroki od 3 do 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności.

Sprawa Ruchu Młodzieży Niepodległej rozpracowywana była przez organa bezpieczeństwa pod kryptonimem „Desantowcy” i tak naprawdę była jedynie odpryskiem znacznie poważniejszego śledztwa w sprawie grupy Andrzeja Bachorza, która po 13 grudnia zorganizowała w Bytomiu druk „Biuletynu Informacyjnego” – pisma podziemnych struktur „Solidarności”. To właśnie egzemplarze tej bibuły trafiły do członków Ruchu Młodzieży Niepodległej, którzy mieli zająć się kolportażem. Przeprowadzili dwie akcje ulotkowe, po czym grupa została zdekonspirowana. Wpadli przez niefrasobliwość i lekceważenie podstawowych zasad konspiracji, a porzucając eufemizmy – przez głupotę jednego z członków. Wybrał się on bowiem na wagary do „Toski” – kawiarni w centrum miasta. Tam został przypadkowo wylegitymowany przez patrol ORMO. W czasie rutynowego przeszukania wyszło na jaw, że w torbie miał nie tylko egzemplarze „Biuletynu Informacyjnego”, ale również listę członków organizacji.

Esbecy zgarnęli więc niemal wszystkich prosto ze szkoły. Ci, którzy nie mieli ukończonych 17 lat trafili do Milicyjnej Izby Dziecka. Ci, którzy skończyli już 17 lat – do aresztu. Znaleźli się tam Grażyna Wnuk, Robert Skrabski, Marek Kińczyk, Jacek Zacharski i Andrzej Sznajder. Kińczyk i Wnuk trafili do aresztu w Katowicach. Andrzej Sznajder został internowany. Przeszedł do historii jako najmłodszy internowany w stanie wojennym – w chwili wydania decyzji o internowaniu miał 17 lat i 12 dni. W archiwalnym dokumencie można przeczytać: „Ze względu na szkodliwą działalność A. Sznajdera, a także na podatność na negatywne wpływy otoczenia pozostawienie wymienionego na wolności stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego”. Dzisiaj Sznajder tak ocenia przyczyny tej decyzji: - W przeciwieństwie do kolegów nie przyznawałem się do niczego, szedłem w zaparte, mówiłem że nie wiem nic o żadnych ulotkach. Pewnie dlatego wyłączono mnie ze śledztwa i osadzono w obozie internowania w Zabrzu-Zaborzu. Andrzej Sznajder ze szkoły przewieziony został do swego domu, gdzie przeprowadzono rewizję. Był piątek. Sznajdera zabrano na przesłuchanie, a matce powiedziano, że syn „wróci w sobotę”. Przez następne 11 dni rodzice Sznajdera nie mogli uzyskać żadnej wiadomości o miejscu jego pobytu.

Podobnie rodzice Marka Kińczyka przez prawie dwa tygodnie nie wiedzieli, gdzie zabrano ich syna. Kińczyka jako jedynego „zgarnięto” kilkanaście dni po aresztowaniu całej grupy. – Wydaje mi się, że przez kilkanaście dni esbecy obserwowali mnie z nadzieją, że doprowadzę ich do powielacza, którego użyła grupa Andrzeja Bachorza – wspomina Kińczyk. – Kiedy zobaczyli, że nic z tego – w końcu aresztowali mnie. Kińczyk poszedł do szkoły rok wcześniej, był więc uczniem maturalnej klasy (pozostali chodzili o trzecich klas czteroletniego wówczas liceum). W celi katowickiego aresztu uczy się do matury, gra w szachy i czyta Norwida z więziennej biblioteczki. Starym więziennym sposobem jest rozmowa przez rury kanalizacyjne. W ten sposób udało mu się skomunikować z Grażyną Wnuk, siedzącą w tym samym budynku Esbecy mają już Bachorza oraz innych członków jego grupy, w tym Macieja Jasińskiego – drukarza obsługującego powielacz. Na jedno z przesłuchań Kińczyk jedzie skuty jednymi kajdankami z Bachorzem. Gdy wysiadają z suki – podnoszą w górę ręce złączone kajdankami. Rada Pedagogiczna Liceum im. Jana Smolenia pozytywnie rozpatruje prośbę ojca Marka Kińczyka i dopuszcza syna do matury. Przywieziony zostaje z aresztu, konwojujący go milicjant rozkuwa maturzystę na kilka minut przed rozpoczęciem egzaminu.

10 i 11 maja 1982 roku Kińczyk pisze maturę, zdaje z wyróżnieniem. 14 maja obchodzi 18. urodziny. Właśnie w tym dniu w procesie oskarżeni wygłaszają ostatnie słowo. Andrzej Bachorz oświadcza, że stan wojenny jest nielegalny i sąd nie ma prawa sądzić go w trybie doraźnym, w oparciu o dekret o wprowadzeniu stanu wojennego. 17 maja Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego na posiedzeniu wyjazdowym w Katowicach ogłasza wyrok. Andrzej Bachorz i Edward Rewiński dostają 5 lat więzienia, Maciej Jasiński 3,5 roku. Odpowiedzialna za kolportaż Teresa Chlebik 3 lata więzienia, przechowująca powielacz Natalia Mazurkiewicz 2 lata w zawieszeniu. W stosunku do licealistów sąd postanawia odstąpić od trybu doraźnego i skazuje na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata Grażynę Wnuk, Roberta Skrabskiego i Marka Kińczyka. Wyrok otrzymuje także sądzony oddzielnie Jacek Zacharski. Wychodzą dzień po ogłoszeniu wyroku. Jasiński zwolniony zostanie w 1983 roku, a Bachorz dopiero w 1984.

* * *

W 1984 roku Andrzej Bachorz wyjeżdża na emigrację do Szwecji. Maciej Jasiński wciąż mieszka w Bytomiu i nadal pracuje w tym samym miejscu – jako technik radiolog w przychodni lekarskiej. Marek Kińczyk w 1995 roku został prezydentem Bytomia, był nim przez 3 lata. Pracuje obecnie w firmie zajmującej się obsługą dystrybucji funduszy unijnych. Jacek Zacharski prowadzi zakład zegarmistrzowski. Andrzej Sznajder jest dziś dyrektorem katowickiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

-----------

Ostatnio zmienianyniedziela, 20 grudzień 2015 23:05

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa