Menu

Miasta Utracone: Jaremcze i Worochta

Często dzisiaj mówimy o Zakopanem jako perle Tatr. Oderwanie od Polski w województw wschodnich – sprawiło, że utraciliśmy „perły Karpat”, czyli takie miasta jak Jaremcze i Worochta. To właśnie tam można było podziwiać słynne na całą Europę dzieła polskiej myśli inżynierskiej. A pierwszą w Polsce skocznię narciarską zbudowano właśnie w Worochcie.

„Na kresach dawnej Rzeczpospolitej najwyższe i najatrakcyjniejsze pasma gór w Karpatach Wschodnich nosiły tajemnicze nazwy: Bieszczady, Gorgany, Czarnhora” – pisał profesor Stanisław Sławomir Nicieja w drugim tomie swojej książki „Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych”. Perłami Czarnohory stały się dwa miasta – Jaremcze i Worochta. Zacytujmy profesora Stanisława Nicieję: „O zadziwiającej karierze tych miejscowości najbardziej zadecydowała urokliwa linia kolejowa, którą w latach 1890-1895 zbudowano ze Stanisławowa do Woronienki. Opinia o niej była zgodna - był to majstersztyk myśli i realizacji inżynierskiej. Trasa, licząca w sumie 96 km, prawie w połowie przecinała dolinę rzeki Prut, którą na odcinku 40 km przekraczała aż czterokrotnie. Na szlaku tym trzeba było zbudować wiadukty, mosty, tunele i utwardzić brzegi niebezpiecznej, zwłaszcza po ulewach, rzeki. W samym Jaremczu zbudowano potężny most kamienny z głównym łukiem o rozpiętości 65 m. Nie było wówczas w Europie większego przęsła. Pod Worochtą zbudowano imponujący most o przęsłach ostrołukowych. Trasa ta od początku budowy stała się wizytówką Galicji. Trafiła na tysiące widokówek i fotografii prywatnych, które zgodnie z panującą wówczas modą rozsyłało się do rodziny i znajomych. Konstrukcja mostu w Jaremczu na długie lata stała się wzorem dla budowniczych kamiennych mostów na trasach kolejowych w Alpach austriackich i włoskich. Przewodnicy prowadzący wycieczki na Howerlę do dziś opowiadają, że most jaremczański zreplikowano nad rzeką Isonzo w Salcano w Gorycji na linii kolejowej Klagenfurt-Triest.” Projektantem tej linii kolejowej był zapomniany dziś polski inżynier Stanisław Rawicz-Kosiński (1847-1923). „Biografia Stanisława Rawicz-Kosińskiego to historia jednego z najbardziej spektakularnych awansów zawodowych Polaka w zaborze austriackim” – konkluduje prof. Nicieja.

Most w Jaremczu miał 205 metrów długości i 32 m wysokości. Równie imponujące były: most w Jamnej i wiadukt w Worochcie. Wszystkie zaprojektowane przez absolwenta Politechniki Lwowskiej inż. Zygmunta Kulkę. Przy budowie całej trasy zastosowano oparte na łuku konstrukcje kamienne. Powód był prosty. „Zdecydowało o tym podłoże skalne, obfitość drewna na budowanie rusztowań oraz ilość i jakość kamieni, które były tam w zasięgu ręki. Tak w ciągu pięciu lat powstał ten cud architektoniczny w sercu dotychczas dzikiego, niedostępnego terenu.” W czasie I wojny światowej – latem 1917 roku most w Jaremczu wysadziły w powietrze wycofujące się wojska rosyjskie. II Rzeczpospolita w latach 1926-27 odbudowała tę wspaniałą konstrukcję. W 1944 roku most znów został wysadzony – tym razem przed Niemców uciekających przed armią sowiecką. Po wojnie most już się nie odrodził. Sowieci zbudowali w pobliżu nowy most o znacznie bardziej prymitywnej konstrukcji.

W czasie II Rzeczpospolitej w górskich okolicach Jaremcza i Worochty wznoszono okazałe, oryginalne pod względem architektonicznym schroniska. Nic dziwnego – w Warszawie działało Towarzystwo Przyjaciół Huculszczyzny, któremu patronowali generałowie i ministrowie rządu RP: Kordian Zamorski, Tadeusz Kasprzycki i Walerian Czuma. Pisze profesor Stanisław S. Nicieja: „Worochtę nazywano "drugim Zakopanem". Znajdowało się tam renomowane sanatorium dra Franciszka Michalika, wyposażone w najnowsze przyrządy do hydroterapii i pierwsze w Polsce stanowiska solaryjne. Na zboczach okolicznych gór na całym odcinku od Worochty do Jaremcza zbudowano wiele prywatnych willi i pensjonatów. Było ich kilkaset.”

W rezultacie Jaremcze i Worochta stały się jednym z najbardziej modnych zimowisk II Rzeczpospolitej. Pisze Nicieja: „Z Warszawy i Lwowa do Worochty i Jaremcza w sezonie kursował specjalny pociąg, zwany dancingowym. Był czas, że ochrzczono go nieoficjalnie powabną nazwą - "Narty, dancing, brydź’". Wyróżniał się tym, że prócz wagonów sypialnych, kuszetkowych były doczepiane nowoczesne jak na tamten czas wagony restauracyjne, w których koncertowały kameralne zespoły muzyczne, wykonujące tanga i foxtroty oraz ówczesne szlagiery "Miłość ci wszystko wybaczy" Hanki Ordonówny i "Kiedy znów zakwitną białe bzy" Zofii Terne, przy których można było na małym wagonowym parkiecie tańczyć.”

Co więcej: kto w epoce sukcesów Adama Małysza i Kamila Stocha zdaje sobie sprawę, że pierwsza w Polsce skocznia narciarska powstała na Kresach, właśnie w Worochcie. Oddajmy znów głos prof. Niciei: „W Worochcie zbudowano pierwszą polską skocznię narciarską. Ciekawostką było, iż pod nią przebiegała linia kolejowa. Wówczas skoki narciarskie były sensacją. Uważano skoczków za nieobliczalnych ryzykantów, wręcz samobójców. Porównywano ich do akrobatów cyrkowych wykonujących niebezpieczne ewolucje bez zabezpieczeń. Przy skoczni gromadziły się tłumy gapiów - wspomina mieszkający obecnie w Opolu, ale urodzony w sąsiadującej z Worochtą Jamnej Jan Buchelt (rocznik 1930), który w naszym mieście wyszkolił setki kierowców. Skocznia narciarska w Worochcie powstała w 1922 r., wyprzedzając o trzy lata Wielką Krokiew w Zakopanem - najsłynniejszą obecnie polską skocznię. W dniach 4-6 marca 1922 r. na skoczni w Worochcie rozegrano pierwsze mistrzostwa Polski. Absolutną sensacją było, iż wygrała je - walcząc z mężczyznami - kobieta, Elżbieta Michalewska-Ziętkiewiczowa.”

Z okolicami Worochty wiąże się jeszcze jeden cud polskiej myśli inżynieryjnej – Obserwatorium Astronomiczno-Meteorologiczne im. Józefa Piłsudskiego na szczycie góry Pop Iwan (2022 m.n.p.m). Kamień węgielny pod budowę obserwatorium położono latem 1936, a budynek uroczyście otwarto już 29 lipca 1938 roku. Ze względu na swój kształt budynek szybko zyskał przydomek „Biały Słoń”. W momencie oddawania do użytku obiekt uznawany był za najnowocześniejsze obserwatorium w Europie i zestawiano go z podobnym w Pirenejach hiszpańskich. Niestety, w czasie wojny obserwatorium zrujnowano. Jak podaje Wikipedia obecnie ocalała optyka podwójnego refraktora z obserwatorium na Popie Iwanie znajduje się obecnie w Planetarium Śląskim w Chorzowie. W 2012 rozpoczęto prace przy zabezpieczeniu i częściowej odbudowie dawnego obserwatorium. Stało się to możliwe dzięki współpracy instytucji ukraińskich i polskich. (MH)

Źródła: Stanisław Sławomir Nicieja – „Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych. Tom III”, Wydawnictwo MS, Opole 2013,http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/4177423,moje-kresy-jaremcze-i-worochta-perly-karpat,id,t.html

----------------

 
Ostatnio zmienianyponiedziałek, 14 grudzień 2015 20:39

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa