Menu

Miasta Utracone: Żytomierz – nieskażony ideologią OUN/UPA

fot: MH fot: MH

Po raz pierwszy w naszej wędrówce do miast utraconych przekraczamy linię Zbrucza. Żytomierz został odłączony od Rzeczypospolitej jeszcze w 1793 roku, w wyniku II rozbioru i do Macierzy nigdy już nie powrócił. Mimo dziesiątków lat krwawych prześladowań – ziemia żytomierska wciąż pozostaje największym skupiskiem Polaków, mieszkających na terytorium dzisiejszej Ukrainy.

Starego Żytomierza w dużej części już nie ma. Miasto uległo niemal całkowitemu zniszczeniu podczas II wojny światowej. Zostało więc zbudowane na nowo, na sowiecką modłę. Jedyną bodaj zaletą takie układu urbanistycznego są szerokie, przepustowe ulice. Pozostało kilka najważniejszych zabytków. I stary cmentarz katolicki cmentarz, który zasługuje na miano jednej z najpiękniejszych polskich nekropolii na Kresach. Cmentarz w Żytomierzu przypomina bardzo Cmentarz Łyczakowski we Lwowie: to rozciągające się na dużym obszarze „założenie cmentarno-parkowe”, jakby rzecz określili architekci krajobrazu. Podobnie jak na cmentarzu Łyczakowskim – ponad 90 procent dawnych pomników nagrobnych stanowią te opatrzone inskrypcjami w języku polskim. Są też różnice: w Żytomierzu tablice wydają się bardziej zatarte, mogiły głębiej zapadnięte w ziemię i wyżej zarośnięte trawą oraz samosiejkami drzew. Tutaj spoczywają rodzice Ignacego Jana Paderewskiego – jednego z ojców odzyskania przez nasz kraj niepodległości w roku 1918.

Paderewski to nie jedyny luminarz polskiej kultury związany z Żytomierzem. Tutaj przez siedem lat mieszkał pisarz Józef Ignacy Kraszewski – był kuratorem szkół polskich oraz dyrektorem Teatru Żytomierskiego, a także dyrektorem Klubu Szlacheckiego i prezesem Towarzystwa Dobroczynności. W Żytomierzu urodzili się również: poeta Tadeusz Borowski oraz Adam Strzembosz-senior, ojciec profesorów: Adama Strzembosza (kawalera Orderu Orła Białego) i Tomasza Strzembosza.

Około 1225 roku do Żytomierza dotarł polski misjonarz i dominikanin święty Jacek Odrowąż. W 1333 roku książę Giedymin przyłączył Żytomierz do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a w 1444 roku król Kazimierz Jagiellończyk nadał mu prawa miejskie. W 1569 roku wszedł w skład Korony Polskiej i został wchłonięty przez polską kulturę, będącą szansą rozwoju cywilizacyjnego. Spustoszony w czasie powstania Chmielnickiego – odrodził się, by w 1667 roku zostać stolicą województwa. Zagarnięty przez Rosję w czasie II rozbioru – był miejscem oporu w czasie powstania styczniowego. W czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku w okolicy miasta toczyły się krwawe walki. Obrońcy Żytomierza zostali rozbici przez Konną Armię Budionnego i przypłacili swój upór życiem.

Niestety, po traktacie ryskim Żytomierz pozostał na terenie Związku Sowieckiego. Do dziś trwają dyskusje historyków, czy Polska mogła ugrać coś więcej na wschodzie. Na Żytomierszczyźnie po sowieckiej stronie granicy pozostało około miliona Polaków Rozpoczęło się dla nich piekło prześladowań. Na początku 100 kilometrów od Żytomierza utworzono tzw. Marchlewszczyznę, czyli Polski Rejon Narodowy im. Juliana Marchlewskiego, gdzie w komunistycznym państwie przyznano Polakom autonomię. Dzięki temu mogło funkcjonować tam 55 polskich szkół, ukazywały się polskojęzyczne czasopisma i książki. Po 10 latach – w roku 1935 władze sowieckie zdecydowały jednak o likwidacji Marchlewszczyny. W 1937 roku rozpoczęła się tzw. operacja polska NKWD, która naszym rodakom przyniosła kolejną falę terroru, wywózek i śmierci. Mimo tych represji podczas II wojny światowej miejscowi Polacy na czele z Franciszkiem Brzezickim tworzyli polskie oddziały partyzanckie, który w przyszłości miały połączyć się z Armią Krajową, walczącą z obydwoma okupantami niecałe 150 kilometrów na zachód, gdzie przebiegała była granica II RP.

Dziś szacuje się, że na Żytomierszczyźnie wciąż mieszka około 80 tysięcy Polaków, co stanowi najliczniejsze, obok Wileńszczyzny, skupisko naszych rodaków na terenach dawnego Związku Sowieckiego.Ukazuje się tam, wydawany przez Żytomierski Obwodowy Związek Polaków na Ukrainie, kwartalnik zatytułowany „Tęcza Żytomierszczyzny”. Działają polskie zespoły muzyczne – zarówno dziecięce („Dzwoneczki”), jak i „Poleskie sokoły”, w którym śpiewają ludzie starsi, pamiętający ciężkie czasy komunizmu. Podobne zespoły istnieją także w pobliskiej Winnicy. Ta ziemia Wschodniego Wołynia to jedna z najdalej wysuniętych na wschód kresowych stanic polskiej kultury i tożsamości. Co roku, jesienią w Żytomierzu odbywają się Dni Kultury Polskiej, działają tu polskie organizacje społeczne i polskie katolickie duszpasterstwo.

Ziemia Żytomierska nie była skażona ideologią nacjonalizmu ukraińskiego. Kult odpowiedzialnych za zbrodnie ludobójstwa organizacji OUN i UPA dotarł tutaj, zakorzenił się i rozwija dopiero za czasów tak wspieranych przez polskie elity prezydentów Ukrainy: Wiktora Juszczenki oraz Petro Poroszenki.

-------------

Ostatnio zmienianyśroda, 28 październik 2015 18:39

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa