Menu

Miasta utracone: Stryj

Co łączy żołnierza niezłomnego – majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” i „krwawą” Lunę Brystygierową – sadystyczną oprawczynię polskich patriotów? Oboje urodzili się w Stryju. Podobnie jak wybitni pisarze: Kazimierz Wierzyński i Kornel Makuszyński.

Gdyby Latarnik z „Małego Księcia” znalazł się nagle w polskim Stryju – nie miałby nic do roboty. Profesor Stanisław Sławomir Nicieja w szóstym tomie swojej pracy „Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych” nazwał Stryj „miastem niegasnących latarń”. Zacytujmy: „Galicyjski Stryj posiadał trzy wyróżniki: przecinającą go modrą rzekę o tej samej nazwie, wspaniałą kasztanową aleję (przez stryjan uważaną za piękniejszą niż La Rambla w Barcelonie) oraz palące się przez całą dobę secesyjne latarnie, gdyż gaz (obficie zalegający pod ziemią w pobliskiej Daszawie i reklamowany jako „najczystszy na świecie”) był tak tani, że nie opłacało się utrzymywać pracownika, który by te latarnie codziennie zapalał i gasił. W XIX wieku sława Stryja sięgnęła Lwowa, gdzie piękny park, nazwano imieniem tego miasta: Park Stryjski.”

Stryj w województwie lwowskim to w jakiś sposób rówieśnik zwycięstwa pod Grunwaldem. W 1403 roku został darowany przez króla Władysława Jagiełłę najmłodszemu bratu - księciu Świdrygielle. W 1431 roku uzyskał prawa miejskie, zaś królowie Polski: Kazimierz Jagiellończyk, Zygmuny Stary, Zygmunt August i Stefan Batory nadawali miastu kolejne przywileje, zapewniające mu rozwój. W latach 1660-67 starostą stryjskim był późniejszy król Jan Sobieski. W wyniku I rozbioru Stryj znalazł się w granicach monarchii austriackiej.

Na przełomie XIX i XX wieku impulsem do rozwoju Stryja stał się fakt, że miasto to było jednym z największych węzłów kolejowych w Galicji. Przez Stryj przebiegała otwarta w 1884 roku Galicyjska Kolej Transwersalna (niem. Galizische Transversalbahn), w mieście tym zbudowano piękny dworzec kolejowy z zapleczem – parowozownią i warsztatami naprawy taboru. W Stryju ukuto wówczas powiedzenie: „Kto ma olej w głowie – ten idzie na kolej”. Pisze profesor Nicieja: „Kolejarze stanowili na początku XX wieku elitę ze względu na wysoko płatne posady. Maszynista zarabiał nawet 500 złotych, podczas gdy nauczyciel 150. Kolejarze nosili też eleganckie mundury, zwłaszcza konduktorzy i zawiadowcy stacji.” Tak się złożyło, że wśród synów lwowskich kolejarzy znaleźli się wielcy Polacy.

W Stryju urodził się Zygmunt Szendzielarz – późniejszy major, żołnierz niezłomny, dowódca V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, skazany na śmierć przez komunistów. W Stryju urodziła się także Julia Prajs-Brystygierowa zwana po 1945 roku „krwawą Luną” – funkcjonariuszka bezpieczeństwa wsławiona okrucieństwem, jakiego dopuszczała się w trakcie przesłuchań. Odnotujmy, że Brystygierowa - stryjska Żydówka, fanatyczna komunistka, sadystyczna UB-eczka i zarazem... erotomanka pod koniec życia nawróciła się na katolicyzm.

Wyjątkowo dużo dał Stryj również polskiej literaturze. Młodość spędził w Stryju poeta Kazimierz Wierzyński, w Stryju do gimnazjum uczęszczał zapomniany dziś już Stanisława Wasylewski – laureat Złotego Wawrzynu Literatury Polskiej (ur. w Stanisławowie). Wreszcie w Stryju urodził się Kornel Makuszyński – jeden z najbardziej poczytnych twórców polskiej literatury dla dzieci. Wymieniać tak zasłużonych stryjan można długo. Właśnie od nazwy miasta swoich urodzin przyjął nazwisko pisarz Julian Stryjkowski (Pesach Stark), autor „Austerii”. Szkołę podstawową w Stryju ukończył także pięciokrotny premier II RP profesor Kazimierz Bartel. W kolejarskim Stryju wielką wagę przykładano do wszechstronnego kształcenia młodzieży – istniało w tym mieście 9 gimnazjów.

W czasie II wojny światowej Polaków w Stryju terroryzowali i mordowali kolejno: Sowieci, Niemcy oraz banderowcy. Do Stryja najpierw na 4 dni wkroczyli Niemcy – wówczas powitali ich liderzy miejscowych Ukraińców w galowych strojach. Potem Niemcy ustąpili miejsca swoim sowieckim sojusznikom. Kiedy w czerwcu 1941 roku do Stryja wkroczyli Niemcy i ich sojusznicy – żołnierze słowaccy, w budynku gdzie mieściła się siedziba NKWD odkryto setki rozkładających się ciał pomordowanych. Pisze prof. Nicieja: „Gdy Niemcy osłabli, zaczęli grasować banderowcy, mordując w okrutny sposób całe polskie rodziny, bez żadnej reakcji ze strony Niemców, szczególnie w okolicznych wsiach. I tak np. na probostwie w Skomorochach zarąbano siekierą Tadeusza Strońskiego - wikarego ze Skolego, obrońcę Lwowa, którego wywieziono do Lwowa i pochowano na Cmentarzu Orląt.”

Nicieja podaje też mało znany fakt, dotyczący postawy Węgrów: „W pobliskiej parafii Żulin zamordowano proboszcza Franciszka Będkowskiego, który był również szanowany przez Ukraińców, bo umiał żyć w zgodzie. Na wieść o tym jego przyjaciel, ks. Świeżawski, pod eskortą oficera narodowości węgierskiej pojechał do Żulina, aby zabrać zwłoki przyjaciela i godnie pochować na cmentarzu w Stryju. Wezwano wójta Żulina, Ukraińca, który beztrosko, z uśmiechem na twarzy oświadczył, że księdza pogrzebano w zbiorowej mogile, a jest tam tyle zwłok zmasakrowanych, że identyfikacja będzie niemożliwa. Ekshumacja nie miała więc sensu. Patrząc na butę i słysząc ton ukraińskiego wójta, sympatyka banderowców, węgierski oficer, wzburzony taką postawą bądź co bądź urzędnika państwowego, wyciągnął pistolet i zastrzelił go na miejscu.”

Patrząc na architekturę Stryja, na poczet wybitnych postaci związanych z nim – trudno nie stwierdzić, że było to miasto, w którym tętniła żarliwa i żywa polskość. (MH)

Źródło: Stanisław Sławomir Nicieja – „Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych. Tom VI”, Wydawnictwo MS, Opole 2015.

---------------

 
Ostatnio zmienianyniedziela, 27 wrzesień 2015 20:57

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa