Menu

Jan Czochralski – od niesławy do krzemowej - światowej sławy

fot: wikipedia.org fot: wikipedia.org

Po upadku PRL-owskiej cenzury do Polaków dotarło wiele wstrząsających faktów na temat historii poprzedniego półwiecza. Zaczęto głośno przyznawać, że w komunistycznej praktyce prawnej zarzuty kolaboracji z hitlerowcami służyły najczęściej eksterminacji patriotów, zaś okupacyjni donosiciele stali się cenionymi informatorami UB. Ofiarą nagonki na przedwojenną inteligencję padł m.in. najczęściej obecnie cytowany za granicą polski naukowiec – urodzony 23 października 1885 r. metaloznawca Jan Czochralski.

Wyboista ścieżka

Genialny uczony był ósmym z dziesięciorga dzieci rzemieślniczej rodziny z Kcyni na Pałukach (województwo kujawsko-pomorskie). Ukończył tamtejsze seminarium nauczycielskie, jednak uważał oceny uzyskane w klasie maturalnej za tak niesprawiedliwe, że podarł świadectwo, co nie pozwoliło mu kontynuować edukacji. Przeniósł się więc w wieku 16 lat do Trzemeszna, gdzie mieszkał jego brat, i podjął pracę w aptece w niedalekim Krotoszynie. W 1904 r. zamieszkał w Berlinie, gdzie po kolejnym farmaceutycznym epizodzie znalazł zatrudnienie w sławnym koncernie AEG. Zajmował się tam głównie oceną jakości metali, stopów i innych związków chemicznych pod kątem produkcji kabli oraz rafinacją miedzi.

Czochralski był na tyle zdolny, że szybko stanął na czele swojego laboratorium, jednak dostrzegał również potrzebę uzupełnienia formalnego wykształcenia. W 1910 r. jako wolny słuchacz uzyskał dyplom inżyniera chemika na charlottenburskiej politechnice. W tym samym roku ożenił się z Margueritą Haase, pianistką holenderskiego pochodzenia, którą prawdopodobnie poznał uczęszczając na uniwersyteckie wykłady z dziedziny sztuki. Po ukończeniu studiów został asystentem kierującego całokształtem pracy badawczej w AEG Wicharda von Moellendorfa. Ówczesne studia nad zastosowaniem aluminium w elektronice ukierunkowały metalograficzną karierę Polaka.

Przepustka do historii

Jak często bywa z przełomowymi odkryciami, anegdota głosi, że metoda pomiaru szybkości krystalizacji metali, która przyczyniła się do opracowania technologii produkcji monokryształów krzemu, powstała przypadkowo. Czochralski miał zrozumieć istotę tego procesu, gdy zamoczył pióro w tyglu z gorącą cyną zamiast w kałamarzu. Na razie jednak szersze zastosowanie praktyczne znalazł inny jego wynalazek – tak zwany metal B, czyli jak na ironię nie wykorzystujący cyny bardzo przydatny na kolei stop łożyskowy. Dzięki niemu pociągi mogły jeździć szybciej i bardziej niezawodnie niż do tej pory i to w objętych embargiem na cynę Niemczech. Inżynier znacznie wzbogacił się na sprzedaży patentu m.in. USA i ZSRR.

W tym czasie Czochralski pracował już we Frankfurcie nad Menem, gdzie od 1917 r. kierował laboratorium tamtejszego towarzystwa metalurgicznego. Osiem lat później stał już na czele Niemieckiego Towarzystwa Metaloznawczego i zasiadał we władzach światowego związku przedstawicieli tej nauki. Posadę dyrektora fabryki duraluminium oferował mu sam Henry Ford, Czochralski jednak wybrał powrót do Polski – konkretnie na Politechnikę Warszawską, do czego nakłaniał go nawet Ignacy Mościcki. Objął na niej utworzoną specjalnie dla niego Katedrę Metalurgii i Materiałoznawstwa. W 1928 r. otrzymał od nowych kolegów tytuł doktora honoris causa.

Polskie piekiełko

Nie wszystkim warszawskim naukowcom były w smak żywe kontakty profesora z prezydentem RP oraz udzielona mu z racji wojskowego znaczenia prowadzonych prac wolna ręka w doborze personelu. Wokół Czochralskiego z biegiem lat gęstniały kontrowersje. Według niektórych historyków musiał on opuścić Niemcy z racji dekonspiracji współpracy z polskim wywiadem wojskowym, lecz główny antagonista Witold Broniewski oskarżał go o dostarczanie rodzimym instytucjom surowców złej jakości z polecenia…Abwehry. Spór zakończył się pojedynkiem i procesem o zniesławienie.

Uczonemu w obronie swoich racji nie pomagały opóźnienia w procedurze rezygnacji z obywatelstwa niemieckiego. Ostatecznie Czochralski wygrał dzięki zeznaniom dygnitarzy i oficerom wywiadu. Skandal rekompensowała mu wyśmienita sytuacja materialna. Dochody z doradztwa przemysłowego pomogły mu w budowie willi „Margowo” w Kcyni, kupić drugą w Warszawie, fundować stypendia oraz wspomagać finansowo odbudowę grodziska w Biskupinie i dworku w Żelazowej Woli. Profesor chętnie widywał w swoich progach uznanych literatów, kolekcjonował dzieła sztuki, sam również pisał wiersze.

Dramatyczna decyzja

W świetle wydarzeń lat 30. łatwo wyobrazić sobie tragizm egzystencjalnego dylematu, jakim dla Czochralskiego była hitlerowska okupacja Polski. Wykorzystując swój specyficzny status, próbował ratować mienie politechniki prowadząc na jej terenie legalny Zakład Badania Materiałów. Dzięki odwadze właściciela zatrudniał on wielu akowców i wytwarzał liczne mechanizmy potrzebne w walce zbrojnej oraz tajnych drukarniach. Był także zaangażowany w konspiracyjne badania nad rakietami V-1 i V-2. Oblicza się, że dzięki interwencjom metaloznawcy wolność odzyskało 30-50 aresztowanych przez Niemców osób, a pewna liczba wypędzonych po powstaniu warszawskich ocaliła swoją własność.

Czochralski był łatwym celem dla deklarującej oczyszczanie Polski z nazizmu „władzy ludowej”. W 1945 r. spędził cztery miesiące w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim pod zarzutami kolaboracji. Sądowe uniewinnienie nie przekonało senatu Politechniki Warszawskiej, aby pozwolić mu na kontynuację pracy. Technolog założył więc Zakłady Chemiczne „Bion” w rodzinnej Kcyni (obecnie jego imię nosi tamtejsza szkoła podstawowa), które produkowały m.in. proszki na katar i pastę do butów. Zmarł 22 kwietnia 1953 r. wskutek ataku serca po rewizji dokonanej przez Urząd Bezpieczeństwa w jego willi. Dopiero w 1998 r. na nagrobku na kcyńskim cmentarzu pojawiło się nazwisko Czochralskiego, a w 2011 r. Politechnika ogłosiła jego oficjalną rehabilitację.

Wybitny Polak nie dożył skonstruowania pierwszego tranzystora wykorzystującego kryształ wyhodowany dzięki wynalezionej przez niego metodzie. Dokonał tego w kwietniu 1954 r. zespół inżynierów z amerykańskiej firmy Texas Instruments kierowany przez Gordona Kidda Teala. Obecnie 90% urządzeń półprzewodnikowych wykorzystuje rozwiązania opracowane przez Czochralskiego. Inaczej mówiąc, bez nich nie byłoby telefonów komórkowych, cyfrowych aparatów fotograficznych, odtwarzaczy mp3… W 2013 r. starali się o tym przypomnieć organizatorzy Roku Jana Czochralskiego. Można tylko żałować, że ta ważna inicjatywa upłynęła w cieniu żenujących rozważań, czy warto obchodzić Rok Powstania Styczniowego…

Dr Kordian Kuczma

-------------------

Ostatnio zmienianyniedziela, 13 wrzesień 2015 20:01

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Fundacja W Imię Prawdy, KRS:0000473217, NIP: 701-039-10-23, REGON: 146821910

ul. Marii Konopnickiej 6/226, 00-491, Warszawa